jakie książki polecacie

0
61

Warto czytać książki. Czytanie to doskonałe ćwiczenie dla umysłu, chyba nie ma lepszego. Bardzo też wzbogaca nasze słownictwo, nie mówiąc już o rozwijaniu wyobraźni. A to niezwykle potrzebne.

Kto często czyta, rozwija swą fantazję do stopnia nieznanego tym, którzy wolą seriale lub piwko i meczyk. Wiadomo, wszystko jest dla ludzi… ale jeśli mnie ktoś pyta o zdanie, to zawsze wybiorę książkę. Ciekawą, rzecz jasna. Bo, wbrew pozorom, nie każda taka jest. Lecz wytrawny czytelnik zawsze rozpozna dobrą książkę. I odda się jej bez pamięci.

W świecie, w którym ceny rosną i niekoniecznie pokrywają się z wysokością zarobków, niestety nie każdego stać na ekscytujące podróże – zarówno te dalekie, jak i te bliskie. Ale kto czyta – w każdej chwili może przenieść się w dowolne miejsce naszego globu. Wy także. Jeśli tylko lubicie czytać i posiadacie bogatą wyobraźnię.

Ja sam tak podróżuję. Każdemu to polecam. I na zachętę zabiorę was dziś w podróż do Szwecji.

Szwecja… piękny, magiczny niemal kraj na – nie tak dalekiej – Północy. Ojczyzna wikingów, sieci IKEA, a także Pippi Pończoszanki i innych przesympatycznych bohaterów naszego dzieciństwa rodem z powieści Astrid Lindgren.

Ale nie tylko… Kraj ten jest ojczyzną wielu znakomitych pisarzy, osadzających swą twórczość w klimatach dreszczowca i kryminału. Dzięki ich książkom możemy poznać kraj, ludzi, ich kulturę i codzienne życie. Nie zawsze tak różowe, jak mogłoby się wydawać… Niemniej jednak bardzo pasjonujące.

Ja swoją pierwszą podróż po tej trochę bardziej mrocznej Szwecji odbyłem wraz ze Stiegiem Larssonem – autorem kultowej już sagi „Millennium”. Wyobraźcie sobie, jakim fantastycznym przeżyciem było przemierzanie Sztokholmu i okolic, wraz z głównymi bohaterami – Lisbeth Salander i Mikaelem Blomkvistem. Podróż ta miała trzy etapy – pierwszą styczność z „Mężczyznami, którzy nienawidzą kobiet”, potem poznałem „Dziewczynę, która igrała z ogniem”, zaś na koniec obserwowałem „Zamek z piasku, który runął”. Pasjonujące, spróbujcie sami. Z tym, że pan Larsson już was osobiście – niestety – nie poprowadzi. Jego pałeczkę przy serii przejął David Lagercrantz.

Szwecja jednak to nie tylko jej stolica. I nie tylko w samym Sztokholmie dzieją się niepokojące rzeczy. Nieopodal niego rozciąga się Archipelag Sztokholmski, w skład którego wchodzi malownicza wyspa Sandhamn. Tam też byłem – dzięki serii autorstwa Viveki Sten. Powieści jej autorstwa to fantastyczne kryminały, których głównymi bohaterami jest para przyjaciół z dzieciństwa – policjant Thomas Andreasson i prawniczka Nora Linde. Warto zapoznać się z ich przygodami – na pewno nie pożałujecie. Kolejne tomy tej serii to: „Na spokojnych wodach”, „W zamkniętym kręgu”, „Właściwie bez winy”, „Tej nocy umrzesz”, „Gorączka chwili”, „W stronę grozy” i „W cieniu władzy”. Saga Viveki Sten spotkała się z tak dużym zainteresowaniem w naszym kraju, że aż powstał serial – przenoszący akcję z Sandhamn na nasz, swojski Hel.

A teraz… wsiądźmy do pociągu relacji Sztokholm-Göteborg. Jedziemy na zachodnie wybrzeże naszej kochanej Szwecji. Tam to dopiero się dzieje!

Sto trzydzieści kilometrów od najważniejszego miasta zachodniej części kraju znajduję się wypoczynkowa miejscowość Fjällbacka. Zabierze nas tam Camilla Läckberg – kolejna moja faworytka na scenie szwedzkiego kryminału. Przemiła ta kobieta ma bardzo bujną wyobraźnię – i pokazuje czytelnikowi, że na spokojnej, malowniczej szwedzkiej prowincji też potrafią lęgnąć się rozmaite patologie. Tam też – jak się okazuje – nie musi być kolorowo i bezpiecznie. A wszystko zaczyna się, gdy pisarka Erika Falck dowiaduje się o śmierci przyjaciółki z dzieciństwa… Z czasem pojawiają się kolejne problemy, a z tomu na tom napięcie rośnie. Każdy tom sagi jest lepszy od poprzedniego. A są to, kolejno: „Księżniczka z lodu”, „Kaznodzieja”, „Kamieniarz”, „Ofiara losu”, „Niemiecki bękart”, „Syrenka”, „Latarnik”, „Fabrykantka aniołków”, Pogromca lwów” i „Czarownica”. Gorąco polecam.

Jednak Szwecja to nie tylko mrok i przestępstwa. Nie, bez obaw. Wspomniałem już wcześniej o Astrid Lindgren, prawda? Podróże z nią były zawsze pełne słońca, ciepła, fantazji oraz dziecięcej ciekawości. Nawet teraz, jako dorosły człowiek lubię przemierzać te ścieżki, które dawno, dawno temu wytyczyła pani Lindgren. Najczęściej zaglądam do pewnej małej wioski – Bullerbyn. Co rusz sprawdzam, jak się „Dzieciom z Bullerbyn” wiedzie. Czy podrosły? Może już pozakładały własne rodziny? Nie… Tamten świat się nie zmienia. Nie starzeje. I całe szczęście, bo w tym jest magia tej dawnej, pięknej i bezpiecznej Szwecji. Bywam też często na herbatce i ciasteczkach w Willi Śmiesznotce – razem z Pippi, Tommym i Anniką. To mój ulubiony sposób, gdy spędzam czas w Szwecji.

A wy? Jakie książki polecacie?

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here